czwartek, 2 kwietnia 2015

Światowy dzień świadomości autyzmu

No właśnie - autyzm. Słowo znane i nieznane.
Niby mówi się o nim coraz więcej. Organizowane są różne akcje społeczne mające unaocznić ten problem, w telewizji nadawane są programy poruszające tę tematykę, powstają filmy z bohaterami dotkniętymi autyzmem w rolach głównych. A jednak według mnie świadomość istnienia tego zaburzenia i jego objawów jest w naszym społeczeństwie wciąż o wiele za niska. Owszem, statystyczny Polak "coś tam wie", ale zwykle są to jakieś skąpe, wyrywkowe, na dodatek przesycone stereotypami informacje. Coś w stylu: "Autysta? Tak, wiem - siedzący gdzieś w kącie, niemówiący odludek, który spędza całe dnie, układając przedmioty w rzędach. Zamknięty w swoim świecie. Wiecznie nieobecny. Stroni od ludzi. Nie patrzy w oczy. Nie znosi zmian. Nie okazuje emocji.".

Oczywiście w tego typu opiniach jest trochę racji, ale chciałabym podkreślić pewną bardzo ważną rzecz: po pierwsze, istnieje coś takiego jak autystyczne spektrum zaburzeń, w którym poza czystym autyzmem mieszczą się także inne zaburzenia niespełniające wszystkich kryteriów diagnostycznych autyzmu. Po drugie, funkcjonuje również pojęcie autystycznego kontinuum, oznaczające mniej więcej tyle, że dwie osoby mające to samo zaburzenie mogą diametralnie różnić się jego głębokością, a co za tym idzie - poziomem funkcjonowania. Dlatego włóżmy między bajki przekonania w rodzaju tych, że KAŻDY człowiek z autyzmem nie mówi, KAŻDY izoluje się od ludzi i KAŻDY największą przyjemność znajduje w oddawaniu się różnego rodzaju stereotypiom ruchowym czy rytualnym czynnościom. To naprawdę nie tak.

Znam chłopczyka z autyzmem, który uwielbia kontakt z ludźmi, zarówno z dorosłymi, jak i z dziećmi. Nie ma najmniejszych problemów z kontaktem wzrokowym, chętnie i intensywnie się komunikuje mimo słabo rozwiniętej mowy, a radości ma w sobie więcej niż niejedno neurotypowe dziecko. Owszem, jest mało elastyczny, szczególnie jeśli chodzi o zasady (potrafi zrobić awanturę obcej osobie, która przechodzi przez jezdnię na czerwonym świetle), ma problemy z wyraźną mową i z rozumieniem złożonych wypowiedzi innych osób, ma swoje rytuały i schematy, do których jest mocno przywiązany, ale wierzcie mi - daleko mu do obrazu osoby autystycznej, który ma w głowie znaczna część naszego społeczeństwa. Powiem więcej - tych odstających od stereotypowego wyobrażenia autysty jest naprawdę sporo! 

Znam również dzieci (a właściwie samych chłopców; wg statystyk na 4 chłopców z autyzmem przypada 1 dziewczynka), które są znacznie głębiej zaburzone: agresywne i zarazem autoagresywne, w słabym kontakcie z innymi, mające mocno ograniczony repertuar aktywności i nieraz bardzo ekscentryczne przezwyczajenia. Bywają naprawdę nieprzewidywalne i trudne do okiełznania. Jest wielce prawdopodobne, że spotkaliście kiedyś właśnie takie dziecko - może leżało gdzieś na chodniku i za nic nie chciało wstać, może krzyczało wniebogłosy bez wyraźnego powodu, może uciekało rodzicom lub okładało ich pięściami, a może robiło jeszcze coś innego; jeśli mieliście kiedyś taką sytuację, spróbujcie sobie przypomnieć, co wtedy pomyśleliście? Że to po prostu dziecko mające atak histerii? Że to nieudolni rodzice, którzy pozwolili swojemu malcowi wejść sobie na głowę? Takie interpretacje pojawiają się w naszych głowach niemal automatycznie. A może akurat ten "niegrzeczny łobuz", którego tak szybko zaszufladkowaliście, był właśnie dzieckiem z autyzmem? Może to "skandaliczne" zachowanie było jego rozpaczliwą reakcją na przeciążenie skrajnie nadwrażliwego układu nerwowego,a nie błędami wychowawczymi rodziców?

Dziś dzień świadomości autyzmu. Bądźmy świadomi, że oni są wśród nas, choć autyzmu nie widać. Odrzućmy stereotypy na ich temat, szukajmy prawdziwych informacji. Tylko tyle i aż tyle.
Nie bądźmy ignorantami.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz